Pokój na piętrze, północno-zachodni

Data modyfikacji: 31 sierpnia 2022

Jest to pokój na piętrze w północno-zachodnim narożniku domu, o powierzchni blisko 20 m². Jest to pierwszy pokój na piętrze, który był odnawiany. Przez lata nie był jednak użytkowany, aż w końcu stał się graciarnią. W pokoju tym 11 lipca 2019 natrafiłem na Panią Kitler ze swoim jedynym dzieciątkiem, który później nazywało się Agent Kluseczka. Kotkę z kociaczkiem przeniosłem do pokoju z kominkiem, ale następnego dnia gdzieś go wyniosła i nie widziałem już malucha ponad miesiąc. Byłem przekonany, że maleństwo już nie żyje. Kotka karmiła inne kociaki. Ale pewnego dnia na strychu zobaczyłem, że z wśród podrosniętych kociaków przez moment mignęło mi coś mniejszego. Okazało się, że był to Agent Kluseczka. Prawdopodobnie kotka ukryła go gdzieś pod podłogą i chyłkiem wymykała się go karmić.



Pokój pełnił rolę graciarni do wiosny 2021. Postanowiłem doprowadzić go do stanu używalności. Po remoncie dachu widok przez okno stał się mniej przykry. Przed remontem można było przez okno oglądać zrujnowany dach przybudówki i rozpadające się kominy. Po remoncie dachu wiosną 2020 już tylko kominy źle wyglądały. Ale i na nie przyjdzie kolej.

Z pokoju powyrzucałem meble, które mi tam nie pasowały. Przeszlifowałem nieco podłogę, aby z grubsza usunąć łuszczącą się farbę. Zmieniłem żyrandol na ładniejszy, wykonany z mosiądzu. Do pokoju zostały wniesione meble głównie w stylu eklektycznym, w większości z końca XIX wieku. Przemeblowanie było robione dość często, w miarę wnoszenia kolejnych mebli na górę. Ciągle jeszcze brakuje właściwego, dużego łóżka. Wypatrzyłem odpowiednie, ale okazało się, że brakuje do niego boków. Muszę jakieś dopasować. Szczyty łóżka bardzo mi się podobają i pasują do reszty mebli. Wiosnę, lato i jesień 2021 nocowałem w tym pokoju. Można było w nim oderwać się od wszystkich codziennych spraw, które zostawały na parterze. Przez otwarte okno można było słuchać nocnych żabich koncertów i od świtu ptasich. Pokój stał się moim centrum segregacji książek, które zwoziłem do Dębian. W tym roku przywiozłem ich niemal dwie tony. Sypiałem na bardzo wąskim, wiejskim łóżku, a przy tym wysokim. Początkowo wydawało mi się, że w czasie snu będzie ryzyko upadku z tego wysokiego łóżka, ale szybko okazało się, że bardzo dobrze się na nim śpi, a dzięki temu, że było wąskie, było bardzo przytulne. Przychodząc do tego pokoju czułem, że przenoszę się niemal do jakiegoś innego świata. Po południu słońce wpadało przez okno i tworzyło wyjątkową atmosferę. W listopadzie 2021 przywiozłem w końcu bardzo stary fotel z wymieniną tapicerką, kupiony w Grajwie. Jest to kolejny element wyposażenia, kóry pozwoli odpłynąć w inną rzeczywistość z książką w ręku. Jest tam też kilka krzeseł, każde inne, ale łączy je ten sam styl.  Bardzo mocno odczuwam brak pieca w tym pokoju, ale jeszcze nie zdecydowałem, który z pieców odbuduję w tym pokoju.



Szczyt od łóżka eklektycznego. Niestety, na razie brak do niego boków.




Nastrój ciepłych czerwcowyh i lipcowych wieczorów wzmacniałem zapachem kadzidełek, które za jakieś zupełnie drobne pieniądze kupiłem w sklepie ogrodniczym. Jak patrzę na to pudełko z kadzidełkami, to zawsze bierze mnie refleksja, jak niską wartość ma ludzka praca w Indiach. Wszystki to zostało wykonane ręcznie, powycinane, szlifowane, klejone, kadzidełka ręcznie wykonywane, zawijane w folię. Pudełko nawet jest inkrustowane mosiężnymi gwazdkami. I to wszystko za cenę kilku-kilkunastu minut naszej pracy w Europie.








 
W maju 2022 eklektyczne lustro zostało powieszone na ścianie jako uzupełnienie komody eklektycznej. Obydwa sprzęty pasują do siebie stylem, wykończeniem, czasem powstania i regionem pochodzenia.



 
18 czerwca 2022. Ciągle jeszcze rozważam, jaki docelowo chcę osiągnąć klimat tego pokoju. Zaczyna się już mi jego wizja coraz bardziej krystalizować. Można będzie w nim oderwać się od codziennych spraw, które pozostają gdzieś na parterze i dać się wciągnąć w zgromadzone w nim książki z poezją i filozofią, przy tym aura nieco przesiąknięta duchem i zapachem Orientu.

Podjąłem już decyzję co do pieca. Odbuduję w nim piec z dworu w Żeronicach koło Kutna. Zmienię w nim jednak część kafli, które nie pasują do stylu pieca na bardziej odpowiednie kafle, które przywiozłem z Siedlca koło Poznania.

Większość mebli w pokoju jest już w stylu eklektycznym, ze zdobieniami rozwiniętymi na terenie Belgii, Niderlandów i północnych Niemiec.

W połowie czerwca 2022 w pokoju dokonałem kolejnego przemeblowania. W miejsce kilku usuniętych mebli wstawiłem długą komodę i jednodrzwiową szafę (tymczasowo). Komoda wymaga jeszcze kilku drobnych napraw, ale można już ją użytkować. Pochodzi prawdopodobnie z końca XIX wieku. Szafa jest znacznie starsza. Będzie jednak zmieniona na inną, bardziej pasującą zarówno stylem jak i cechami użytkowymi.







Zegar po wyczyszczeniu i wyregulowaniu dodaje pokojowi dużo nastroju, wybijając pełne godziny i połówki. Gong przypomina bicie dzwonów, jest dźwięczny i donośny. Nie jest jednak uciążliwy, a tworzy bardzo miłe tło, pasujące do tego miejsca.


Koty dość szybko odkryły, gdzie można spojnie pospać w moim towarzystwie, do tego na miękkiej i czystej pościeli. A dodatkowo odpoczynek umilany jest śpiewem smacznych ptaszków, a nocą rechotem żab znad stawu. Pokój ten doceniła też Mała Misia, która przeprowadziła tu swoje maluszki.



Podczas wizyty 11 sierpnia 2022 w Kopalni Skarbów w Grajwie wypatrzyłem obraz, który mi się spodobał. Wodno-bagienne, północne i tajemnicze klimaty przypominają mi wędrówki po bagnach biebrzańskich. Obraz znalazł swoje miejsce w pokoju na piętrze i będzie cieszył oko nastrojem i szczegółami mokradeł. Rama w obrazie jest stosunkowo nowa, ale sam obraz ma już kilkadziesiąt lat.



Kawałek wolnej ściany pod zegarem okazał się dobrym miejscem na wyeksponowanie małego obrazka malowanego olejną farbą na kartonie, który kupiłem w 2002 roku w antykwariacie przy ulicy Kovacs w Bukareszcie. Nocny, zimowy widoczek, możliwe że z Transylwanii, skłania do poszukiwna na nim skradającej się postaci z krwią ściekającą po brodzie z długich zębów. Obrazek został zawieszony 15 sierpnia 2022.



Goła, drewniana podłoga powoduje, że pomieszczenie jest dość surowe, mało przytulne. Aby to poprawić, w ogłoszeniach OLX szukałem jakiegoś dywanu o tradycyjnym wzorze. Udało mi się wyszukać w Dywitach wełniany dywan, wyprodukowany w latach 60-tych, bez śladow używania, do tego bezpośrednio po profesjonalnym czyszczeniu i ozonowaniu.




 
Jednym z poważnych zadań jest zapewnienie ogrzewania tego pokoju. Ja na razie można go użytkować tylko w cieplejszych okresach roku. A pokój ten jest na tyle ciekawy, że dobrze byłoby go przygotować również na miesiące zimowe. Przywiozłem do Dębian sporo ciekawych, zabytkowych pieców kaflowych. Roważałem różne koncepcje i ostatecznie zdecydowałem się na piec, który stał we dworze w Żeronicach koło Kutna, pochodzący prawdopodobnie z XIX wieku.. Taki piec pochodzący z ziem polskich jest rzadkością, jednak po przeniesieniu z dworu do wiejskiej chaty stracił swoją formę, wiele kafli zostało zniszczonych. Aby przywrócić mu nieco dawnego uroku, zdecydowałem się zastąpić część nowszych kafi kaflami o podobnym typie zdobnictwa, które przywiozłem z Siedlca. Obok jest fotografia projektu narysowanego w skali 1:10, a poniżej zdjęcia części kafli wykorzystywanych przy tworzeniu projektu.

Piec z Żeronic
Kafle z Siedlca
Piec w pokoju na piętrze

Kafle na piec oczyściłem w ostatnim tygodniu sierppnia 2022.


W ogłoszeniach OLX znalazłem mosiężne kinkiety, wymagające renowacji. Przesyłkę z Mrągowa z kinkietami dostałem 30 sierpnia 2022. Jeszcze tego samego dnia odnowiłem je, wyczyściełem, w kinkiecie elektrycznym zmieniłem oprawk i zawiesiłem na ścianach. Efekt można zobaczyć na zdjęciach poniżej.