Zima 2026 okazała się wyjątkowo
mroźna. Mróz dochodził do -26 stopni i ujemna temperatura utrzymywała
się przez dwa miesiące. Śniegu też dużo napadało. Krótkie dni, gruba
warstwa śniegu i mróz nie zachęcały do robienia czegokolwiek na
zewnątrz poza rąbaniem drewna i noszeniem go do domu. Mróz zelżał
dopiero na początku marca i pojawiły się dni z odwilżą. I to był
sygnał, że trzeba zabrać się za dokończenie kładki na stawie. Warstwa
lodu miejscami miała nawet 30 cm grubości. Jednak przy temperaturach w
ciągu dnia rzędu kilkunastu stopni powodowały, że lód ten dość szybko
topniał.
8 marca 2026. Poprzycinałem
słupki, wbite w dno rok wcześniej. Na nich będą osadzone poprzeczne
belki, służące za podstawę pomostu.
Przy tych pracach jak
zwykle towarzyszyło mi stadko kotów. Figurka na obrzeżu stawu.
Szylkretka i Wąsatka na
kupie kompostowej pod wierzbami pożartymi przez bobry.
Latem sztuczna czapla
wystawała znacznie powyżej poziomu wody. Stała na słupku na wysepce.
Teraz zanurzona jest w wodzie prawie po kolana.
Odpoczywający Nochal.
Uganianie się za kotkami jest wyczerpujące.
Gryźlina Większa i
Białostopka korzystają ze słońca.
10 marca 2026. Wbiłem od
strony brzegu dwa dodatkowe słupy. Poprzeczki wykonane są z drewna
sosnowego i wymagają jeszcze zabezpieczenia przed próchnieniem. Ale to
zrobię przy niższym stanie wody, gdy będą suche. Będzie można to zrobić
bez zanurzania się w wodzie pełnej pijawek.