Stawy w Dębianach - rok 2025


Data modyfikacji: 16 maja 2025

27 lutego 2025. Zima już w odwrocie. Na stawie jest jeszcze lód, ale szybko się topi. Wykorzystałem ostatni moment na wbicie kołków w dno stawu, aby osadzić na nich kładkę.






W mniejszym stawie kolejne drzewo, które samo się przewróciło.




7 marca 2025. Sadzenie pierwszych wiosennych kwiatów.



Długo oczekiwana pogoda na piwo nad stawem i pieczoną na ognisku kiełbasę.



8 marca 2025. Po zimie w stawie jest niewiele wody. Jest to zła wróżba na resztę roku. Trudno spodziewać się, że tej wody przybędzie latem. Raczej jej poziom będzie się zmniejszał. Zmiany klimatyczne widoczne gołym okiem.





Woda w stawie jest przejrzysta, ale jest jej bardzo mało. Początek marca, a pojawia się już na stawie rzęsa wodna.






Gimnastyka na rurze.


10 marca 2025. Prace nad stawem w towarzystwie futrzaków.



25 marca 2025. Robienie wiosennych porządków nad stawem, uprzątanie gałęzi, a przy okazji ognisko i pieczona na patyku kiełbasa.






23 kwietnia 2025. Wiosenne, wieczorne prace nad stawem. Spokój nieco zakłóca stado bardzo głośnych rzekotek drzewnych..





12 maja 2025. W supermarkecie Aldi kupiłem kilka pudełek z roślinami wodnymi.


 
Lilia wodna z kwiatami w kolorze czerwonym. W opakowaniu była jedna sztuka. Roślina powinna być sadzona na głębokości 40-100 cm.


 
Lilia wodna w kolorze żółtym. W opakowaniu była jedna roślina. Roślina powinna być sadzona na głębokości 40-100 cm.


 
Lilia wodna biała. W opakowaniu była jedna roślina. Roślina powinna być sadzona na głębokości 40-100 cm.


 
Pontederia sercolistna niebieska. Roślina powinna być sadzona na głębokości 20-40 cm.


 
Tatarak paskowany. W opakowaniu były dwie rośliny, ale jedna zupełnie zgniła, a druga w marnym stanie. Roślina powinna być sadzona na głębokości 50-70 cm.


 
Łączeń baldaszkowy. Roślina powinna być sadzona na głębokości 60-100 cm.

W opakowaniu znajduje się plastikowy koszyk, torebka z rosliną w torfie, torebka z wysuszoną, granulowaną gliną, torebka z białym grysem i torebka z pastylką z nawozem. Glinę należy wymieszać z ziemią ogrodową i umieścić w koszyku, posadzić w niej roślinę, wcisnąć w pobliżu pastylkę z nawozem i przykryć grysem, który obciąży zawartość i ją ustabilizuje.





Dzień na sadzenie roślin do wody był zimny i mroczny. Trudno było nawet przez chwilę wytrzymać z ręką w wodzie. Temperatura wody niewiele większa od zera. Koszyki są pod wodą blisko siebie, tak aby łatwo było je znaleźć, nie zagubić ich gdziaś w mule. Gdy rośliny się rozrosną, to wtedy zostaną wysadzone na stałe, odpowiednio przygotowane miejsca.


Oczyściłem otoczenie kępy kosaćców żółtych panoszącej się pałki wodnej. Kilka tygodni wcześniej kupiłem narzędzia ułatwiające wyciąganie kłaczy z dna.


Po południu wyjrzało słońce i koty wykorzystały okazję, aby trochę nagrzać swoje futra. Na wodzie jest już coraz więcej rzęsy wodnej.



Na zdjęciach jest kępa wierzb zniszczonych przez bobry, rosnących na wschodnim brzegu większego stawu.


Kilka lat minęło od czasu, gdy bobrowe zęby dopadły wierzb. Widoczny jest kalus wytworzony przez drzewa, próbujący ratować drzewo przed zupełnym zniszczeniem.



13 maja 2025. Kupiłem pozwolenie na połów ryb na wodach gospodarstwa rybackiego Bartołty Wielkie. Jest więc szansa, że ryby złowione w jeziorze Kinkajmskim będą sobie dalej mieszkać w stawie w Dębianach. Jest to najbliższe jezioro, w odległości kilku kilometrów. Jest to jezioro utworzone sztucznie, ale nie udało mi się znaleźć żadnych informacji, kiedy zostało to zrobione. Wygląda na to, że strumień został zastawiony zaporą ziemną z mnichem spustowym i woda została spiętrzona na wysokość około 3 m. Średnia głębokość jeziora jest rzędu 1,5 m. Brzegi jeziora są trudno dostępne - zabagnione, zarośnięte trzcinami i pałką wodną. W wielu miejscach rosną bujne kępy szaleju jadowitego. Władze gminy zagospodarowały jedyne dobre dojście do jeziora i zamknęły do niego dostęp. Nie ma możliwości dojechania blisko wody spuszczenia łódki na wodę. Wędkarze są w niełasce. Tej wiosny na jeziorze można zobaczyć bardzo dużą liczbę łabędzia niemego.


13 maja 2025. Coraz więcej zielonych pędów pałki wodnej, która w szybkim tempie pochłania staw. Przerażenie widać nawet na kocich twarzach. Zbyt długi sen i może okazać się, że pałka wodna już trawi śpiącego kota. Mutanty są wśród nas.



Mała rabatka przy pniach po wywróconej lipie.


Kępa kosaćców żółtych oczyszczonych z inwazyjnej pałki wodnej.


Koty górą.


Mimo niskiego poziomu wody coraz więcej roślin wodnych - rzęsa wodna, żabiściek i chyba rogatek, który przywędrował tu wraz z kłączami czerwonej lilii wodnej.


Czerwone liście lilii przywiezionej spod Białegostoku.


Pałka wodna panoszy się już na środku stawu.


25 maja 2025. Niedziela. Prace przy stawie rozpocząłem od około godz. 6 rano, a zakończyłem po godz. 21, gdy zapadał zmrok. Słoneczny poranek zachęcał do taplania się w błocie.



Woda po poprzednim dniu jeszcze się nie wyklarowała. Z wody wydostałem kawałek namokniętego pnia. Przydał się do zrobienia obrzeża rabatki z roślinami ozdobnymi.


Przy wszystkich pracach zawsze obecne jest stado futrzastych kierowników.


Na pierwszym planie kępa dorodnych oczeretów. Będą przeniesione w inne miejsce. Tu by przeszkadzały przy dostępie do wody i wodowaniu pontonu przy pomoście.


Dziurawy kocioł przydawał się przy wynoszeniu zielska i mułu na kompost.


Od czasu do czasu pojawiały się kaczki krzyżówki.


Jeszcze nie doszedłem do tego, jaki to gatunek oczeretu.





Nie ma to jak pospać nad wodą.



Rabata przy brzegu została nieco uporządkowana.


26 maja 2025. 


Słoneczny, leniwy poranek. Ale nie dla wszystkich. Ci bez futra muszą wkrótce ruszać do pracy.




Kokoszka zwyczajna na stawie. Czasem można zobaczyć ją ze stadkiem małych pisklaków. Większość czasu spędzają jednak ukryte w gąszczu pałki szerokolistnej.


Mury spichlerza w porannym słońcu.


Lilia wodna posadzona w ubiegłym roku ma już coraz więcej liści.


W końcu uporządkowałem kamienie walające się na brzegu.


Puchata obserwatorka.


Pędzelina akrobatka.



28 maja 2025. Dzień oczyszczania stawu z zarośli pałki wodnej. Przy okazji wydobywane są różne przedmioty niekoniecznie typowe dla stawy jak np. garnek emaliowany, jakieś wory po nawozach, elementy lamp i pieców kaflowych. Na dnie jest jeszcze gruba warstwa mułu, ale i on jest stopniowo usuwany. Teraz woda jest mocno zmącona, ale jak się ustoi, to znów będzie przejrzysta. W wodzie jest mnóstwo zielonych żab. Wieczorami przy stawie drze ryja stado rzekotek drzewnych, a kumaki nizinne żałośnie pohukują. Czasem odezwie się jakaś znudzona żaba zielona.



Kępa oczeretu została przeniesiona w miejsce, gdzie nie będzie przeszkadzać. Woda jest mocno zmącona. Poziom wody jest już bardzo niski i ciągle jej ubywa. Po niemal bezśnieżnej zimie na wiosnę wody w stawie było już bardzo mało.


Warzywniak przy stawie. Świeżo posadzone sadzonki pomidorów, ogurków, papryki, fasoli tycznej, cukinii.  Jeszcze dwa tygodnie wcześniej było to chwastowisko wysokie na metr.


Na brzegu góry zielska wyrwanego ze stawu.


Na dziś koniec roboty. Zagrzebany w mule w stawie przy wyrywaniu kłączy pałki wodnej straciłem równowagę i usiadłem w wodzie. Miałem co prawda założone wodery, ale woda dostała się do środka i musiałem zdjąć mokre spodnie, które właśnie suszą się powieszone na ławce.


29 maja 2025. Pień po olsze zżartej przez bobry. Zwierzęta te przetrzebiły drzewa rosnące na brzegu. W ostatnim czasie nie widuję świeżych śladów po bobrach. Z jednej strony to co wyżarły ułatwia mi rewitalizację stawów, a z drugiej jednak szkoda wielu drzew, a szczególnie tych, które sam sadziłem. W okolicy prawdopodobnie jest stado wilków, które nie dość że mogły mi zjeść sporo kotów, to mogły też rozprawić się z bobrami. Najlepiej, gdyby bobry wyniosły się 200 m dalej i zamieszkały w strumieniu. Nie miałbym nic przeciwko, aby zrobiły tamy w wąwozie i tam spiętrzyły wodę. Sam z chęcią bym to zrobił, ale ze względu na prawo wodne jest to niemożliwe.


Woda w stawie jest już coraz bardziej przejrzysta. Stopniowe klarowanie się wody obserwuję od trzech lat. Roślinność wodna usuwa z wody pierwiastki powodujące jej użyźnienie. Przez dziesiątki lat do stawu spływały ścieki z obór i chlewów. Od niecałych 10 lat zwierzęta gospodarskie nie są już hodowane w Dębianach i stawy nie są już zanieczyszczane. Usuwanie roślinności i mułu ze stawów powoli przywraca je do stanu równowagi biologicznej. Wcześniej nie dało się obserwować tego, co było na dnie stawów. Dno stawów jest z gliny, a na tym dość gruba warstwa mułu, który w tej chwili bardziej przypomina torf.


30 maja 2025. Coraz większy kawałek stawu jest oczyszczony z nadmiaru roślinności.