Kuchnia

Data modyfikacji: 10 listopada 2022

Kuchnia w starym dworze była przez lata użytkowana bez żadnych remontów. Nie malowane ściany przez lata coraz paskudniej wyglądały. Remont kuchni można było zrobić szybko, ale to by polegało tylko na maskowaniu różnych słabych miejsc. Wolę jednak zabrać się za remonty sytematycznie, zaczynając od instalacji elektrycznej, wodnej, ogrzewania, itd. A malowanie dopiero na sam koniec. Jest jeszcze poważna praca do wykonania, a mianowicie usunięcie ściany między kuchnią a pokojem i postawienie jej na nowo. Obecna ściana zrobiona jest z żerdzi pokrytych trzcinową matą i otynkowana. Zostało to zrobione chyba jeszcze przed wojną. Ścianę tę chciałbym wymurować z cegieł. W pod spodem jest nośna, gruba ściana w piwnicy, która bez problemu wytrzyma ciężar nowej ściany. Jak kuchnia wygladała przez lata można zobaczyć na zdjęciach.

12 stycznia 2019. Rozpalanie w starym piecu nie zawsze przebiegało łatwo. Często trzeba było zmagać się z zadymieniem kuchni, zanim w kominie powstał ciąg.



12 stycznia 2019. Malowanie parapetu lakierobejcą.


19 stycznia 2019. Odnowiona szafa chlebowa i świeżo pomalowana ława narożna.


Kuchnia jest miejscem różnych smakołyków i wspomnień z podróży. Jednym z efektów podróży do Gruzji było zaadoptowanie pierożków chinkali w dębiańskiej kuchni. Wyszły nawet dość dobre, niewiele różniące się od tych, które jadałem w Gruzji, czy też w gruzińskich restauracjach na Ukrainie.


W lutym 2019 roku zacząłem stopniową wymianę instalacji elektrycznej w kuchni, zacząlem gromadzić materiały do postawienia nowej kuchni kaflowej, wymieniłem też kuchenkę gazową i zamontowałem dębowy blat z granitowym zlewozmywakiem.





Nową kuchenkę trzeba było niezwłocznie wypróbować, a najlepszą do tego potrawą była oczywiście tradycyjna walencka paella. Mniam.



Do kuchni trafił też nowy mebel - przywieziony z Węgorzewa pomocnik kuchenny.


Zimowe dni w lutym 2019 roku upływały na wypruwaniu ze ścian starej instalacji elektrycznej i układaniu nowych przewodów. A przy tym kuchnia jakoś musiała funkcjonować.


Mimo trwających remontów, kuchnia była świadkiem różnych nietypowych w tym regionie potraw, nie tylko pierożków chinkali, paelli, ale trafiały się też świeże, surowe ostrygi.


Dębowy blat pod zlewozmywak wymagał jeszcze odpowiedniego przygotowania, nie tylko wycięcia wielkiej dziury. Blat został zabejcowany i pokryty olejem do blatów. Ale najpierw od spodu blatu, przy krawędzi, wyfrezowałem rowek, aby woda ściekająca z blatu nie płynęła po ściankach szafek i nie powodowała ich zawilgocenia, tylko kapała bezpośrednio z krawędzi na podłogę.



Ładny blat już jest. Pozostaje jeszcze zrobienie odpowiednich do blatu szafek. Na razie jeszcze jakiś czas będą używane paskudne szafki z płyty wiórowej.


18 marca 2019 w kuchni pojawiły się kolejne meble - rozkładany stół i dwa foteliki.






Parapety kuchenne są dla kotów zawsze bardzo atrakcyjnym miejscem. Jest bezpiecznie, ciepło i blisko do jedzenia. Nic nie ujdzie uważnym, kocim oczom. Uszy są też wyczulone na jakikolwiek szelest opakowania skrywającego coś do jedzenia.




 
W lipcu 2019 rozpocząłem demontaż pieca kuchennego, aby w jego miejsce postawic coś bardziej odpowiedniego. Odsłoniłem też otwór w ścianie, który pierwotnie był zaplanowany na piec ogrzewający obydwa pomieszczenia.



Koty ze stoickim spokojem przyglądały się demolce w kuchni.





 
Po zdemolowaniu dorobku wcześniejszych pokoleń przyszedł czas na postawienie nowego pieca. W ścianie można było dostrzec ślady wielu przeróbek i starych dojść do komina, których w sumie było cztery. I tak trzeba było je wszystkie zamurować, a do nowego pieca zrobić nowe, na odpowiedniej wysokości.




No i nadszedł sierpień 2022.











Przymiarka do sklepienia nad wnęką na węglarkę.





Biały kafel, który przeznaczony jest na zwieńczenie części kuchennej pieca jeszcze w kawałkach. Jest to kafel, który był w jakimś piecu w Dębianach. Po kupieniu domu znalazłem w nim trochę szczątków po dawnych piecach.



Sprawdzono. Wad i myszy w piecu nie ma.




Skończył się już sierpień 2022. Prace przy piecu nie posuwały się zbyt szybko. Ale za to w tym miesiącu udało mi się zdobyć kilka pieców, po które musiałem jeździć po kilkaset kilometrów w jedną stronę i rozebrać je. Do tego przywiozłem luzem mnóstwo pięknych, ozdobnych kafli. We wrześniu postępy prac przy budowie pieca nie były zbyt duże, ale za to przywiozłem kolejne piece i mnóstwo ozdobnych kafli z zachodniej części Polski.




Mimo trwającej budowy nowego pieca kuchnia była jednak cały czas w stanie używalności. Na kuchence gazowej były gotowane różne smakołyki, jak np. zupa z borowików. Przygotowanie jest bardzo proste - swieże, jędrne borowiki duszone na maśle, potem dodana pokrojona na kawałki papryka i też lekko podduszona, potem dodana śmietanka 30%. Jako przyprawy to tylko sól i pieprz cayenne. Do tego świeże, pszenne pieczywo. Ten smak i aromat śni się potem nocami.