Antiaris toxicaria, upas
Antiaris toxicaria Lesch.


Data modyfikacji: 31 maja 2018

Opis. Drzewo to ma złą sławę jako wyjątkowo trujące.

Dębiany. Nasiona (19 szt.) zostały znalezione 28 lutego 2018 w ogrodzie botanicznym w Peradeniya w Sri Lance. Przypominają one orzechy mydleńcowatych. Początkowo opisałem je jako nieoznaczony gatunek (aq). Wysiałem je 21 marca 2018 do doniczki z podłożem torfowym. Pierwsze 3 wschodzące roślinki zauważyłem 2 maja 2018. 30 maja 2018 było 14 roślin z 19 wysianych nasion.




















Bardzo ciekawy opis drzewa upas można przeczytać w książce "MUZEUM DOMOWE albo CZYTELNIA WIECZORNA", napisanej przez F.S. Dmochowskiego, wydanej w Warszawie w Drukarni przy ulicy Nowo-senatorkiey Nro 476 Lit D., w 1835 roku..

MANCENILLA DRZEWO TRUJĄCE.

   Przez długi czas drzewo Upas na wyspie Jawa, słynęło jako najstraszliwszy utwor natury. Przerażającą potęgę zniszczenia, przypisywano temu drzewu; powietrze nawet które się jego liści dotknęło, uważano jako szkodliwe zwierzętom i roślinom. Okropny i ponure były opisy podróżników, gdy mówili o drzewie Upas. Za wysokiemi górami, w głębinach ciasnéj doliny, te złowróżbe drzewa, jeden las tworzące, wznosiły swoje mordercze wierzchołki. Wegetacya gasła stopniami na pochyłości gór ; im się bardziej zbliżała do tego ogniska jadowitych wyziewów, znikały wszystkie żyjące istoty. Pod zgubnym cieniem jego konarów, leżały liczne trupy ludzi, szczątki ofiar, na których Upas spełnił wyroki jawańskiéj sprawiedliwości: gdyż winowajcy skazani na śmierć, musieli zebrać sok sączący się z drzewa Upas, którym zatruwano strzały i otrzymywali przebaczenie, jeżeli wrócili z téj doliny śmierci, ale mnóstwo trupów nagromadzonych przy każdem drzewie, dowodziło, jak mała liczba mogła ztamtąd wrócić szczęśliwie.
   Postrzeżenia naukowe, te okrutne wrogi uciech imaginacyi, zniszczyły tę bajkę, i pozbawiony swojej poetyczności i przestrachu, jest tylko pospolitą rośliną lekarską, mogącą zaledwie sprowadzić wyrzut skórny. Od czasu poniżenia jawańskiego drzewa, stopień które zajmowało, przeznaczono Mancenili na wyspach Antylskich, która dotąd zdaje się usprawiedliwiać to wszystko, co mówiono o drzewie Upas. Ale już powstały sprzeczki o dzielności jéj trucizny i może podobnież jéj historycy przekonają się, iż się dopuścili przesady, jeżeli tylko gatunek ten nie wyginie wprzódy, nim dokładnie rozpoznanym będzie.
    Mancenilla lubi zapuszczać korzenie w gruntach piaszczystych i kąpać liście swoich w falach morskich; jest wielkości orzecha, lub gruszki. Liczne konary podzielone na tysiące gałązków, wyrastają z jej pnia, mającego grubości dwie lub trzy stopy w okręgu, i pokrytego gładką i zielonaą korą. Jéj liść przyczepiony do gałęzi na dosyć długim ogonku, tworzy owal na kilka calów długi, zaokrąglony przy podstawie, ostrzejszy przy końcu i delikatnie wyzębiony w około. Jest gładki, ciemno zielony z wierzchu, blado zielony z podspodu, i jak liście drzew północy, żyje tylko rok jeden. Kwiaty Mancenilli dosyć zwracają uwagi; kwiaty męskie ciemno czerwone, zbierają się w nierównej odległości w pękach po trzydzieści do czterdziestu kwiatów, na pewnym gatunku kłosa, umieszczonego przy końcu gałęzi: kwiaty żeńskie, zawsze samotne, rosną niżéj na młodych gałązkach, bez kłosów. Każdy z nich wydaje owoc sferycznego kształtu, podobny do jabłek. Chociaż Mancenilla jest dosyć kształtnym drzewem nie zwraca uwagi na siebie ani wzrostem, ani kwiatami,  ale sławna jest tylko trucizną, którą w sobie mieści. Trucizna ta, zawarta w soku mlecznym, obficie rozlanym na całéj powierzchni drzewa, w liściach, w kielichu kwiatów, wytryskująca najlżejszém ukłóciem, jest śmiertelną, jeżeli zażyta będzie wewnątrz, albo przez ranę wprowadzona do krwi. Dla tego też Indyanie maczają w niéj końce strzał swoich, które nawet po upływie lat piędziesięciu, jak to sprawdziły doświadczenia na psach czynione, zrządzają śmierć prędką i nieomylną.
   Lecz to są najpospolitsze skutki Mancenilli. Spoczynek pod jej cieniem, jeżeli go podróżny zbytnie przeciągnie, może stać się snem śmierci. Powietrze napełnione wyziewami tego straszliwego drzewa, sprawuje zapalenie mózgu, zajątrzenie ust i powiek. Deszcz i rosa spadająca z jej liści, ma własność gryzącą: kropla jéj mleczu na skórę człowieka upuszczona, wzdyma ją jakby sparzelizna; przyłożenie liścia, sprowadza ranę. Ryby które zjedzą owoc tego drzewa, uniesione przez fale morskie, zdychają i same stają się trucizną. Dym wychodzący z jego spalonych gałęzi, jest także przejęty trucizną, a pewien historyk wysp Antylskich, powiada nawet, że mięso ugotowane przy ogniu z drzewa Mancenilli, nabywa jakiejś ostrości, która pali usta i garło. Nareście proch wychodzący z niego podczas tarcia piłą, jest szkodliwy. Używają jak największych środków ostrożności, przystępując do tak zabójczego drzewa, Dzicy odwracają głowę, zacinając Mancenillę dla zebrania jéj mleczu tak użytecznego dla nich na wojnie i na łowach: mięso bowiem zwierza zabitego za pomocą tej trucizny, nie jest nie zdrowe, jeżeli natychmiast po zabiciu wykroją wszystkie części dotknięte strzałą. Osadnicy chcący je zniszczyć, podkładają ogień i śpiesznie odchodzą. Gdy sok wyciśnięty z kory przez działanie ognia, już uleci w powietrze, robotnicy rąbią pień zasłoniwszy głowę i ręce. Dawniej szukano Mancenilli dla tego tylko aby ją zniszczyć. W Martynice spalono całe lasy zapełnione tém drzewem. Później przekonano się, że Mancenilla, traci schnąc, wszelkie szkodliwe własności i dziś służy do najcelniejszych wyrobów stolarskich: ma bowiem bardzo piękny słój i twardość, i łatwo da się polerować. Jednakże mimo tego odkrycia, więcéj ma nieprzyjaciół niżeli obrońców, i tak uważana jest między drzewami, jak wąż dzwonnik pomiędzy zwierzętami.
    Mancenilla odznaczona przez Lineusza, pod nazwiskiem hippomana, znajduje się tylko w Antyllach i na brzegach Ameryki południowej. Jest jej trzy gatunki; ten któryśmy opisali,dosyć podobny do gruszki; drugi z kolczastem i liściami, podobny do ostokrzewu, trzeci do lauru. Ten ostatni gatunek zwany jest pospolicie Lepownikiem. Jego sok mleczny, daleko jest gęstszy jak innych gatunków; ścina się po dwudziestu czterech godzinach i tworzy płyn tak gęsty i lepki, iż można na niego chwytać papugi i inne ptaki. Do tego celu używają go ptasznicy amerykańscy.